SKLEJKI UMYSŁU

Zarówno emocje, jaki i umysł są naszymi narzędziami. Mogą one zostać mimowolnie zaprogramowane tak, żeby działać przeciwko nam, ale możemy też nauczyć się zarządzać nimi świadomie. Ostatnio pisałam o emocjach, teraz kolej na (nie)logiczny rozum.
Umysł jest jak laptop, do którego wszyscy nasi opiekunowie i inni ważni dla nas ludzie wrzucili własne programy, aplikacje i dane. Działa trochę jak internet: jeśli pozwalamy mu się prowadzić, zginiemy w chaosie, jeśli wiemy jak to działa, znajdziemy co nam potrzebne.
Kiedy nam się wydaje, że umysł działa przeciwko nam, oznacza to, że swoją świadomością zauważamy błędy w starym oprogramowaniu. Najprościej mówiąc, umysł zapisał jako obowiązującą zasadę coś, co było przypadkowym skojarzeniem, i teraz za pomocą emocji pilnuje nas, żebyśmy tej zasady przestrzegali („dla własnego dobra”), nawet jeśli świadoma część umysłu nie widzi w tym sensu.
Na tych skojarzeniach bazują reklamy: widzimy obrazek cudownych rodzinnych świąt i próbujemy go sobie odtworzyć za pomocą kawy Jacobs (może teraz już innej, nie mam telewizji, nie jestem na bieżąco😁); albo widzimy idealną osobę w idealnym samochodzie w idealnym krajobrazie jedzącą batonik marki X, i za każdym razem, kiedy szara i brzydka rzeczywistość daje nam się we znaki, nasz umysł już zna rozwiązanie, wie, jak to naprawić: batonikiem X. Wszystko w naszych umysłach jest oflagowane, zaetykietowane i włożone do szufladek. Problem w tym, że nie jesteśmy maszynami działającymi w stałym środowisku, i algorytmy dość słabo działają. Po to właśnie mamy emocje, żeby nam sygnalizowały potrzebę zmian w tych starych zapisach.
Umysł działa mechanicznie, według własnej – nie naszej świadomej – logiki. To, co uzna za podobne, skleja ze sobą i wkłada do tej samej przegródki. Ale emocje czują różnicę i dają o tym znać. Przykład: ktoś był impulsywny, sporo pracował nad kontrolą wyrażania swoich emocji, ma efekty, jest z siebie dumny; jest tylko jedno „ale”: stracił spontaniczność, i odbiera mu to radość z życia. Dlaczego? Bo jego umysł skleił impulsywność emocjonalną ze spontanicznością reagowania, i uznał, że skoro właściciel chce się pozbyć impulsywności, to spontaniczności też, i zaczął kontrolować obie. Dopiero „ręczne” ustawienie TAK dla spontaniczności i NIE dla impulsywności sprawiło, że umysł rozkleił te dwie rzeczy i włożył do innych szufladek.
Często obserwowanymi przeze mnie automatycznymi „sklejkami” umysłu jest utożsamienie samokontroli i ograniczeń („walczę z ograniczeniami, więc odrzucam wszelką samokontrolę”) czy pomagania i poświęcenia („poświęcanie się jest autodestrukcyjne, więc nie zamierzam nikomu pomagać”). Tego typu błędy logiczne umysłu powodują, że „wylewamy dziecko z kąpielą”; przestrzegamy sztywnego schematu zamiast reagować elastycznie.
Inną kategorią sklejek umysłu są te z jednostronnego doświadczenia. Polegają na tym, że umysł definiuje coś, mając tylko częściowe informacje. Jeśli dziecko z braku innych danych skojarzy miłość rodziców z dostawaniem uwagi i prezentów, każde późniejsze wymaganie (z troski, dla bezpieczeństwa) uzna za odrzucenie. Jeśli z kolei dziecko zdobywa uwagę i miłość rodziców w odpowiedzi na dbanie o innych, jego umysł sklei miłość z dawaniem, i tym samym będzie odrzucać wsparcie innych… żeby tak zdefiniowanej miłości nie stracić. Obiektywnie nielogiczne, ale subiektywnie spójne i konsekwentne 🤷‍♀️
Podobna sytuacja ma miejsce po zerwaniu relacji z kimś toksycznym, kiedy absurdalnie pojawia się tęsknota za tą osobą. W tym momencie umysł skleja bliskość z ostatnio przypisaną do bliskości twarzą. W rzeczywistości tęsknimy za bliskością, której NIE mieliśmy w tamtej relacji, ale umysł podkleja pod to uczucie ostatni powiązany obrazek, i w tym momencie tęsknimy za kimś, kto tej bliskości nam nie dawał, i nie potrafimy siebie zrozumieć…
Kolejny przykład w tej kategorii: jeśli spotykamy się w dzieciństwie z presją i przekraczaniem naszych granic, rodzi się potrzeba obrony swojej tożsamości, potrzeba buntu. Dla umysłu oznacza to odwrócenie tego, co zrobiłby czy powiedział apodyktyczny opiekun, bez wnikania co jest naszą prawdziwą potrzebą i co wyjdzie nam na zdrowie. Jeśli rygorystyczna babcia kazała nosić czapkę, to na złość babci odmrozimy sobie uszy; jeśli autorytarni rodzice nie akceptowali naszych przyjaciół, podświadomie im na złość będziemy wybierać toksycznych partnerów. Umysł skleja bunt z obroną siebie, tymczasem w rzeczywistości wyrządzamy sobie kolejną krzywdę…
Umysł tworzy własne „sklejkowe” przekonania, które potrafią przekierować całe nasze życie na inne tory. Najpopularniejsze chyba jest sklejenie słów „rodzic” i „miłość” w umyśle dziecka. Nie ma znaczenia jak bardzo zaniedbujący czy krzywdzący jest rodzic, dla dziecka jego zachowanie staje się definicją miłości, i dopóki sobie tego nie uświadomi, tę postać „miłości” (a raczej sklejki miłości z krzywdą) będzie nieświadomie odtwarzać we wszystkich innych swoich relacjach.
Inne, także powszechnie powstające przekonanie, to sklejenie bliskości i zależności. Ponieważ i bliskość, i niezależność są wysoce cenionymi wartościami, taka sklejka powoduje wiele problemów. Bez względu na to, czy poświęcamy bliskość dla wolności, czy niezależność dla bliskości, cierpimy. Nie dlatego, że te wartości się wykluczają (bo jak najbardziej mogą współistnieć w zdrowej relacji), tylko dlatego, że metaforycznie mówiąc, umysł uznał, że musimy wybrać pomiędzy prawą a lewą ręką, bo według jego danych obu mieć nie możemy.

Jako że mamy okres przedświąteczny, proponuję w formie zabawy popatrzeć z dystansem na sklejki swojego umysłu związane z Bożym Narodzeniem. Powstają one z naszego bezpośredniego doświadczenia, z emocjonalnych skojarzeń. Dlatego dla jednych jest to czas wzmożonego sprzątania na zewnątrz, dla innych wewnątrz siebie; dla jednych jest to czas zwiększonych obowiązków, dla innych oczekiwania na prezenty i niespodzianki; dla jednych jest to okazja do radosnych rodzinnych spotkań, dla innych koszmar przeżywania dziecięcych traum na nowo. Jedni widzą grudniowy mrok i mgły, inni kolorowe światełka. Nie chodzi o to, czyja prawda jest prawdziwsza, nie chodzi o to, jakie skojarzenia są dobre czy złe, właściwe czy niewłaściwe. Wszystkie opowiadają naszą historię. Rzecz w tym, żeby nie pozwolić swojemu umysłowi z automatu produkować emocji przypisanych starym obrazkom, tylko żeby spróbować być tu i teraz, na ile to możliwe w zgodzie ze swoimi prawdziwymi potrzebami. Każda negatywna emocja, która się pojawia, mówi o niezrealizowanej potrzebie i prosi o naszą uwagę, o zmianę. Każda pojawiająca się czysto pozytywna emocja mówi o tym, że robimy coś w zgodzie ze sobą.
Tych ostatnich jak najwięcej wszystkim życzę, na Święta, przed i po 💝