O MILCZENIU

Czym jest milczenie?

Każde zachowanie może mieć wiele znaczeń, w zależności od intencji, która za nim stoi, trudno je interpretować bez kontekstu. I podobnie jest z milczeniem, ono też może mieć wiele twarzy.

1. Czasem jest po prostu formą bycia, przejawem, że czujemy się bezpiecznie w danej relacji. Milczenie razem, nie tyle przy kimś, co z kimś, może oznaczać rozumienia się bez słów i nie musi zagrażać dobremu samopoczuciu, ani komunikacji, ani związkowi.

2. Czasem milczenie może być wyrazem szacunku – jak minuta ciszy ku czyjejś pamięci, albo uścisk w milczeniu, kiedy nie umiemy znaleźć właściwych słów, a sytuacja jest jednoznaczna, oczywista. Ale też kiedy odmawiamy brania udziału w plotkowaniu o kimś albo unikamy powiedzenia nieprawdy albo chcemy odczekać, aż uspokoją się nasze emocje i będziemy mogli rozmawiać z kimś bez ranienia go.

3. Czasem jest potrzebą autorefleksji, pobycia ze sobą – kiedy jedziemy w pociągu czy tramwaju zatopieni we własnych myślach, kiedy nasz wewnętrzny dialog jest potrzebniejszy, ważniejszy w danym momencie od rozmowy z drugą osobą, kiedy musimy rozstrzygnąć jakiś własny dylemat i nie jesteśmy gotowi na zwyczajowe pogawędki o niczym z sąsiadem.

4. Milczenie bywa, jak w szkole, odpowiedzią „nie wiem”, której nie chcemy powiedzieć na głos. Uciekamy w ciszę z nadzieją, że coś nas uratuje od przyznania się do tej niewiedzy – może odezwie się ktoś inny, może zmieni się pytanie, może coś odwróci uwagę pytającego…

5. Milczymy także wtedy, kiedy wstydzimy się siebie, swoich opinii, gustów i przekonań i ukrywamy się za milczeniem, bo czujemy się tam bezpieczniej. Milczymy z lęku przed byciem nierozumianym, z lęku przed brakiem czyjejś akceptacji, przed odrzuceniem. I milczymy z bezsilności, z poczucia braku wpływu na cokolwiek; wtedy milczenie jest oznaką bierności, poddania się, rezygnacji.

6. Milczenie bywa też rodzajem strategii, kiedy chcemy zapobiec awanturze lub poradzić sobie z presją, która nie reaguje na słowa – kiedy emocje drugiej osoby zaczynają nam się udzielać i czujemy, że dalsza rozmowa nie doprowadzi do kompromisu ani rozwiązania, tylko zaostrzy konflikt. Bywa tak w sytuacjach, kiedy druga osoba nie jest partnerem do dyskusji i kieruje się wyłącznie swoimi emocjami, nie argumentami, albo jest pod wpływem alkoholu, albo nie reaguje na prośby pozostawienia nas w spokoju. Milczenie oznacza tutaj odmowę reagowania na zaczepki lub naciski i wymaga silnej kontroli emocjonalnej, odporności na prowokowanie. Jest strategią obrony swoich granic.

7. Milczenie bywa też emocjonalnym zerwaniem komunikacji – kiedy czujemy się rozgniewani lub zranieni, bezsilni i chcemy tę drugą osobę ukarać. Nie opuszczamy sytuacji fizycznie, pozostajemy ciałem, ale zrywamy kontakt werbalny, często także wzrokowy. Zdarza się, że takie ignorowanie partnera czy dziecka trwa wiele dni, a nawet tygodni. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy, taki rodzaj milczenia jest formą przemocy.

7. No i w końcu milczenie bywa wyrazem naszego braku zainteresowania drugą osobą, brakiem zaangażowania. Oznacza wtedy niechęć, a czasem nawet pogardę, jak w czasach, kiedy ludzie z wyższych sfer nie zniżali się do rozmów z tymi z nizin społecznych.

Myślę, że te przykłady różnych funkcji milczenia pozwalają jasno zobaczyć, że milczenie nie jest dobre ani złe z samej swojej natury: bywa zarówno przejawem głębokiego porozumienia, jak i rujnowania komunikacji; może wyrażać szacunek albo pogardę; może być oznaką emocjonalnej siły albo niskiego poczucia własnej wartości. Jak każde zachowanie, zależy od kontekstu sytuacyjnego i od intencji drugiej osoby.

Tę intencję możemy zazwyczaj odczytać za pomocą swoich emocji. Jeśli ich słuchamy, to one nam podpowiadają, czy z czyimś milczeniem czujemy się dobrze, niepewnie czy nieznośnie, czy nas ono wspiera, budzi lęk albo napięcie czy powoduje poczucie odrzucenia. Pod warunkiem, że nie tylko czujemy, ale i rozumiemy sytuację, bo może się zdarzyć, że z powodu wczesnodziecięcego zranienia jesteśmy nadwrażliwi w jakimś obszarze. Wtedy możemy czuć emocje z dawnych doświadczeń, choć intencje drugiej osoby w przeciwieństwie do dawnych opiekunów mogą być całkowicie szczere i życzliwe. W razie jakichkolwiek wątpliwości zawsze możemy zapytać o znacznie milczenia, poprosić o zastąpienie go słowną komunikacją. Jeśli intencje tej osoby są wspierające, chętnie to zrobi, dążąc do jasnej komunikacji, do wzajemnego zrozumienia.

Na koniec chciałabym powiedzieć parę słów o milczeniu w konwersacjach za pomocą komunikatorów, czyli przez smsy, Messengera, WhatsAppa itp. Często jestem pytana, szczególnie przez młodzież, co to znaczy, jeśli ktoś nie odpowiada przez kilka godzin czy kilka dni. Jedyne co można tu odpowiedzieć na pewno, to to, że świadczy to o różnych standardach, i w komunikacji, i w kulturze osobistej, i w empatii. Tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje z kimś po drugiej stronie – może mu się nie chce odpowiadać, może nie zna odpowiedzi, może stracił zasięg sieci albo zgubił telefon; może nie ma go przy sobie, może uczestniczy w jakichś zajęciach, jest czymś bardzo zajęty… Innymi słowy, może chcieć odpowiedzieć, a nie móc, a może móc odpowiedzieć, a nie chcieć. Zasady komunikacji, kultura osobista i podstawy empatii każą traktować rozmowy przez komunikatory tak samo jak rozmowy „na żywo”, tzn. dokończyć rozpoczętą konwersację lub poinformować drugą osobę, że nie jesteśmy w stanie jej dokończyć w danym momencie i odezwiemy się później. Tak jak nikt nagle bez powodu nie odwraca się plecami do osoby, z którą rozmawia na żywo, ani nie kiwa głową zamiast odpowiedzi mówiąc do telefonu, tak samo nie powinien zawieszać rozmowy na piśmie na wiele godzin czy dni, pozostawiając drugą osobę na pastwę domysłów.

Taki standard wiele upraszcza i zaoszczędza jeszcze więcej niepotrzebnych emocji po obu stronach, świadczy też o życzliwych intencjach i szacunku. Brak takiego standardu może sugerować czyjeś problemy z komunikacją, kulturą osobistą lub empatią i wtedy warto potraktować taki kontakt z dystansem i ostrożnością, bo zaangażowanie w taką relację może skończyć się rozczarowaniem i zranieniem.

Powyższy tekst jest zapisem podcastu opublikowanego na moim kanale YouTube.