W ciągu pierwszych kilku lat życia umysł dziecka poznaje świat i próbuje ustalić zasady przeżycia w tym świecie, tak samo jak poznaje język i uczy się zasad komunikowania się z innymi. To, co znajdzie się w doświadczeniu dziecka, zostaje zapisane jako informacja; to, czego dziecko nie doświadczyło, po prostu dla niego nie istnieje. Tak samo zbiera wiedzę o miłości. Kiedy doświadcza traktowania, które budzi jego pozytywne emocje, kojarzy je z miłością; kiedy doświadcza traktowania, które powoduje u niego negatywne emocje, zapisuje je jako brak miłości; kiedy nie doświadcza miłości w jakiejś formie, nie poznaje jej, nie wie, że taka istnieje.
PUŁAPKA 1: UTOŻSAMIENIE MIŁOŚCI Z JEDNĄ SFERĄ
Jeżeli dziecko dostaje dużo bliskości jednego rodzaju (fizycznej, intelektualnej, emocjonalnej, duchowej), a nie otrzymuje jej w pozostałych sferach, utożsamia miłość z bliskością w tym jednym obszarze siebie. W tej sferze poznaje język miłości i potrafi się nim posługiwać. W dorosłym życiu w taki sposób rozpoznaje czyjąś miłość do siebie i w taki sposób okazuje miłość innym, odtwarzając swoje dziecięce doświadczenie bliskości.
Dziecko, które doświadczyło głównie bliskości fizycznej jako dorosły szuka przede wszystkim kontaktu fizycznego – według zapisu jego umysłu jego istnienie jest potwierdzeniem istnienia miłości.
Dziecko, które doświadczyło uwagi i zainteresowania rodziców ze względu na swój intelekt, utożsamia miłość z porozumieniem intelektualnym. Bliskość intelektualna staje się jego językiem miłości, kryterium doboru partnera, sposobem na okazywanie swoich uczuć.
Dziecko, którego głównym doświadczeniem bliskości było wsparcie emocjonalne, utożsamia miłość z akceptacją swoich stanów emocjonalnych. Jako dorosły rozpoznaje miłość po okazywanym mu zrozumieniu i okazuje akceptację dla uczuć i emocji innych.
Dziecko, które doświadczyło bliskości duchowej, utożsamia miłość ze wspólnotą wartości i filozofii życiowej. Bliskość duchowa staje się jego kryterium doboru partnera i sposobem na okazywanie swoich uczuć.
Każdy rodzaj bliskości jest ważny, każdy pozwala poczuć miłość. Kiedy jednak umysł przez swoje skojarzenia ogranicza nas do jednej sfery, odzywa się tęsknota za czymś więcej. Kierując się tym, co znamy, nie szukamy jednak w pozostałych obszarach, a próbujemy pomnożyć, zintensyfikować to, co znamy.
Bliskość fizyczna przeradza się wtedy w uzależnienie od seksu i /lub pornografii; bliskość intelektualna w poświęcenie pracy i karierze, mnożeniu osiągnięć i sukcesów; bliskość emocjonalna przeradza się w takim przypadku w nadopiekuńczość i poświęcenie, a bliskość duchowa zatraca się w tworzeniu systemu zasad i powinności. Innymi słowy bliskość przestaje być bliskością i służyć relacji z drugą osobą. Zamiast silniejszej dawki miłości przynosi negatywne stany jak poczucie winy, wstyd, wyczerpanie, samotność, żal czy rozczarowanie. Odczuwane emocje próbują nam powiedzieć, że idziemy ślepą uliczką, że zgubiliśmy drogę – że jeden rodzaj bliskości nie zastąpi wszystkich innych.
PUŁAPKA 2: UTOŻSAMIENIE MIŁOŚCI Z ZACHOWANIEM
Umysł dziecka nabiera zdolności myślenia abstrakcyjnego od trzeciego roku życia, ale w pełni abstrakcyjnie, w oderwaniu od konkretu, dzieci potrafią myśleć dopiero jako nastolatki. Stąd umysł małego dziecka tworzy skojarzenia na przypadkowych konkretach: ból połączony ze szpitalnym zapachem powoduje w przyszłości uczucie lęku w odpowiedzi na sam zapach; charakterystyczny element wyglądu czy ubioru nielubianej przemocowej cioci zauważony u innej osoby powoduje natychmiastową antypatię do tego – nieznanego przecież – człowieka; kołysanka śpiewana kiedyś przez mamę do snu pomaga dziecku zasnąć nawet jeśli jest odtwarzana z nagrania, bez jej obecności.
W odpowiedzi na przykre emocje lub bolesne odczucia umysł próbuje znaleźć „winnego” i zabezpieczyć nas przed ponownym ich przeżywaniem przez unikanie owych winowajców; robi to po omacku, dlatego zamiast bać się igły i pielęgniarki, reagujemy na zapach; zamiast unikać nieznośnej ciotki, unikamy ludzi w kapeluszach czy określonej fryzurze. I odwrotnie, w odpowiedzi na przyjemne emocje i doznania umysł oznacza to, co uznaje za ich przyczynę, zachęcając nas do powtarzania tego kontaktu. W takim przypadku, mimo, że poczucie bezpieczeństwa dziecka zależy od obecności mamy, pojawia się ono na dźwięk znanej piosenki. Taka jest logika umysłu, i stosuje się ona także do rozpoznawania miłości. Kiedy dziecko doświadcza od opiekunów obecności, przytulenia, zainteresowania, uwagi, akceptacji, zrozumienia, wsparcia, czuje miłość, i tak ją definiuje, co ma swoje konsekwencje (patrz PUŁAPKA 1). Niemniej problem robi się podwójny, kiedy dziecko doświadcza nie-miłości: krytyki, ignorowania, upokarzania, wyśmiewania, oszukiwania, przemocy. Wtedy jego umysł definiuje miłość przez odwrotność zachowania, którego doświadcza, czyli jako chwalenie, docenianie, szanowanie, mówienie prawdy. Każe tego szukać u innych, bo po tym rozpozna miłość. Ale czy zawsze zachowanie odzwierciedla intencję? Czy zawsze miłe słowa i gesty świadczą o miłości? Jako dorosły takie dziecko „nabiera się” na każdy miły gest ze strony innych, nawet jeśli z kontekstu jasno wynika, że komplementy są po to, żeby go przekupić; że docenianie jest po to, żeby go wykorzystać; że szacunek jest pozorny, żeby go zatrzymać, a prawda jest w danej sytuacji zbędna, obarczająca, albo zwyczajnie rani. Miłość może przejawiać się w wielu zachowaniach, ale żadne zachowanie nie gwarantuje jej obecności.
PUŁAPKA 3: DEFINIOWANIE MIŁOŚCI NA PODSTAWIE RODZICIELSKIEGO WZORCA
Postawa miłości oznacza, że traktujemy i siebie, i innych tak samo dobrze, że nasze potrzeby i emocje są tak samo ważne. W praktyce zdarza się to rzadko, najczęściej wynosimy z domu rodzinnego przekonanie, że nasze emocje i potrzeby są ważniejsze lub mniej ważne niż emocje i potrzeby innych ludzi.
Jeśli rodzic jest bardzo skupiony na dziecku, i jednocześnie zaniedbuje siebie, dziecko tak uczy się rozumieć miłość – w dorosłym życiu będzie ją czuć tylko wtedy, kiedy ktoś będzie mu dawał równie dużo, kosztem siebie.
Jeśli rodzic jest skupiony na swoich emocjach i potrzebach, dziecko uczy się, że jego emocje i potrzeby są mniej ważne, i taki obraz miłości będzie mu towarzyszyć także w dorosłym życiu – będzie czuć miłość poświęcając się dla czyichś potrzeb i emocji.
Te nieświadome zapisy powodują, że nie próbujemy szukać bliskości inaczej, próbujemy bardziej. Ci, którzy potrzebują cudzego poświęcenia żądają coraz więcej i wciąż szukają nowych, „wydajniejszych” dostawców; ci, którzy czują potrzebę poświęcania się, dają coraz więcej, aż do samozatracenia. I tak jak w poprzednich przykładach, nie daje to więcej miłości, radości i bliskości, a przynosi coraz więcej negatywnych odczuć – ostrzeżeń, że idziemy w niewłaściwym kierunku.
PODSUMOWANIE:
Pierwsze fałszywe założenie w definiowaniu miłości polega na nadaniu jej sztucznych granic, które w rzeczywistości nie istnieją. Drugie fałszywe założenie polega na oznaczeniu konkretnych zachowań jako dowodu miłości, choć to intencje tych zachowań decydują, czy są miłością, czy wręcz przeciwnie. Trzecie polega na uznaniu braku równości naszych potrzeb i emocji jako faktu, choć przeczy to postawie miłości.
Miłość nie da się zamknąć w ograniczonym obszarze – wbrew naszym blokadom chce przeniknąć nas całych; miłość nie da się zamknąć w obrazkach – wbrew naszym wyobrażeniom nie pojawia się tam, gdzie powinna, i pojawia się tam, gdzie się jej nie spodziewamy; miłość nie ma nic wspólnego z krzywdą i cierpieniem – poznajemy ją po tym, że obie strony w relacji czują się widziane, rozumiane, spełnione i szczęśliwe.