O TRAUMIE

Trauma – to słowo wielu ludziom kojarzy się z doświadczeniem czegoś ekstremalnie trudnego jak śmierć bliskiej osoby, wypadek samochodowy, przemoc domowa, wojna. To definicja umysłu: obiektywnie trudna sytuacja usprawiedliwiająca czyjeś problemy emocjonalne. Jednak tak naprawdę traumy nie definiuje umysł, tylko czucie, bo czyjeś problemy emocjonalne nie znikają, kiedy odmawiamy im prawa istnienia, gdy umniejszamy ich ważność.

Trauma to nie to, co nam się przydarza, tylko to, że zostaliśmy ze swoimi myślami i emocjami sami, bezradni. Nawet najgorsze doświadczenia życiowe nie muszą iść z nami całe życie jeśli je w pełni emocjonalnie przeżyjemy, nazwiemy i wypuścimy z siebie. Za to nawet obiektywnie niewielkie zdarzenia, które sprawią, że w pierwszych latach życia poczujemy się bezradni, nierozumiani i niekochani, mogą na zawsze zamknąć nas w lękowych schematach, wynikających z nich problemach emocjonalnych i specyficznych kompulsywnych zachowaniach.

Większość ludzi wypiera swoją dziecięcą traumę, ponieważ ich umysł podważa ważność i zasadność dawnych uczuć („nie było tak źle”, „inni mają gorzej”, „rozumiem, czemu rodzice tak robili”). To prawda, że z perspektywy dorosłego kontekst dziecięcych emocji wydaje się błahy (płacz o zabawkę, gniew z powodu odmowy) albo nieunikniony (rodzic przebywał długo w szpitalu czy pracował za granicą). Jednak z perspektywy dziecka są to sytuację „być albo nie być”, ponieważ ono nie rozumie kontekstu, nie ma porównania, nie ma doświadczenia – jest natomiast w stu procentach zależne od dorosłych, których nie rozumie, i którzy jego nie rozumieją. Wyobraźmy sobie, że pojawiamy się sami wśród amazońskiego plemienia i chcemy wrócić stamtąd do domu, nie znając języka, nie wiedząc gdzie jesteśmy i jakie mamy dostępne opcje – tak właśnie bardzo często czuje się dziecko w pierwszych latach swojego życia: zdezorientowane, bezradne, osamotnione i przerażone, bo doświadcza albo wymagań bez zrozumienia tego, co przeżywa, albo wsparcia bez zrozumienia tego, czego naprawdę potrzebuje.

Zazwyczaj wymazujemy to z pamięci, bo dziecięcy umysł cechuje coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego: to, czego doświadcza uznaje za standard i na siłę doszukuje się w tym czegoś dobrego – bo to zwyczajnie pomaga mu przeżyć.

Trudne dziecięce emocje pozostają stłumione, nienazwane i niezrozumiane, a lekceważenie ich i unikanie tematu w dorosłym życiu pozwala traumie kierować naszym losem, tworzyć negatywne scenariusze i rozczarowania. Dlatego warto nazwać stare uczucia wbrew umysłowi, który je racjonalizuje. Nie jest to łatwe, kiedy umysł traktuje wszystkie nasze doświadczenia jako „normę”. Nawet jeśli z perspektywy czasu widzimy jakieś zaburzenia w funkcjonowaniu naszej generacyjnej rodziny, to rozumiemy to głową, ale stłumionego czucia to nie odblokowuje. Logika je deprecjonuje albo przekierowuje na obwinianie opiekunów, co jeszcze bardziej oddala nas od rozwiązania problemu w sobie.

Ból sprawia, że umysł szuka winnego – pojawia się potrzeba, żeby zdecydować, czy nasze uczucia są prawdziwe i ważniejsze (wina jest na zewnątrz, jestem ofiarą), czy też cudze zachowanie było uzasadnione (wina jest we mnie, nie zasługuję). Obie opcje są ślepymi uliczkami, nie rozwiązują problemu, nie przynoszą spokoju, bo szukają prawdy tylko po jednej stronie. Tymczasem nie trzeba wybierać, prawda jest po obu stronach – dorosły robił co potrafił, ale mógł dać tylko to, co sam miał; dziecko nie dostawało tego, czego potrzebowało, by czuć się akceptowane, kochane, bezpieczne. To dwie prawdy niezależne, bo poczucie zrozumienia u dziecka nie zależy od starań i wysiłku rodzica, a od jego potencjału: od zrozumienia, jakie nauczył się dawać sobie samemu.

Przeszłości zmienić się nie da, ale przyszłość można. To, co zostało w nas zranione brakiem zrozumienia opiekunów, możemy sami uleczyć sami, zrozumieniem siebie. Żeby jednak w ogóle zacząć ten proces, trzeba najpierw spróbować zidentyfikować te miejsca, co jak opisałam wyżej, z wielu powodów może nie być łatwe.

Dlatego poniżej podsuwam „ściągę”, tzn. przykłady specyficznych zachowań dorosłych, które odbijają dziecięcą traumę. Mam nadzieję, że pomogą one wzbudzić nieoceniającą refleksję, zrozumienie dla siebie i innych, że zło, którego doświadczamy, ma zawsze w swojej genezie cierpienie, i jest zmutowaną formą obrony przed cierpieniem. Chcę jednak mocno podkreślić, że nie oznacza to akceptacji dla krzywdzących zachowań, ani ich usprawiedliwiania. Każdy z nas odpowiada za swoje wybory, bo nie ponosząc konsekwencji nigdy ich nie zmieni, niczego się nie nauczy. Zrozumienie nie oznacza przyzwolenia na krzywdzenie siebie (tu: przez innych), oznacza tylko brak oceniania, obwiniania, osądzania.

Z kolei w przypadku zachowań cenionych społecznie warto zwrócić uwagę na cenę, jaką się za nie płaci i na presję społeczną, która te zachowania wspiera. Tutaj zrozumienie oznacza brak przyzwolenia na krzywdzenie siebie przez siebie, oznacza zaprzestanie oceniania, obwiniania, osądzania.

Przykłady pochodzą z instagramowego konta Caroline Middelsdorf, które obserwuję. To niemiecka psycholożka, mieszkająca obecnie w Holandii, specjalizująca się w temacie traumy. Jej posty (w języku angielskim) często mają postać krótkiego filmiku, pokazującego zachowania dorosłego, które są efektem – odbiciem – dziecięcej traumy. Zebrałam je i przetłumaczyłam, bo uważam, że są bardzo trafne i mogą przyczynić się go głębszej refleksji, pomóc w zrozumieniu siebie i innych.

  • Dorosły, który dba o wszystkich z wyjątkiem siebie – to dziecko, które nauczyło się poświęcać swoje własne potrzeby aby przetrwać.
  • Dorosły, który izoluje się, kiedy jest zdenerwowany, zraniony albo przytłoczony – to dziecko, które musiało radzić sobie samo ze swoimi problemami.
  • Dorosły wybuchowy, niezdolny do kontrolowania swoich emocji – to dziecko, które dorastało w niestabilnym, zaniedbującym, chaotycznym środowisku nacechowanym agresją.
  • Dorosły, który nadmiernie wszystko wyjaśnia, tłumaczy – to dziecko, które było stale upokarzane i manipulowane (czasem aż do zwątpienia w swoje zdrowie psychiczne  – gaslighting), lub w którym wzbudzano ciągłe poczucie winy.
  • Dorosły, który ukrywa swoje emocje – to dziecko, które było zawstydzane, ignorowane lub karane za okazywanie emocji.
  • Dorosły, który czuje się niekomfortowo podczas błahych rozmów towarzyskich „o niczym” – to dziecko, które było świadkiem lub ofiarą przemocy lub było silnie krytykowane.
  • Dorosły, który ma potrzebę bycia samowystarczalnym, polegania tylko na sobie – to dziecko, które doświadczało braku zainteresowania i braku zaufania, było obarczane nadmierną odpowiedzialnością i dorastało w nieprzewidywalnym środowisku.
  • Dorosły, który ukrywa swoje prawdziwe emocje przed innymi – to dziecko, które było obarczane odpowiedzialnością za emocje rodziców, traktowane niesprawiedliwie, zawstydzane lub karane za wyrażanie swoich emocji.
  • Dorosły, który obgryza paznokcie i skubie skórki – to dziecko, które często czuło się bezradne i osamotnione pośród własnych myśli i uczuć.
  • Dorosły, który nieustannie dąży do perfekcji – to dziecko, które nauczyło się, że musi być najlepsze, mieć wyjątkowe osiągnięcia i spełniać wygórowane oczekiwania, aby otrzymać miłość i akceptację.
  • Dorosły, który używa alkoholu jako sposobu radzenia sobie ze swoimi przytłaczającymi emocjami lub poczuciem pustki – to dziecko, które nigdy nie czuło bezpieczeństwa i emocjonalnej więzi z rodzicami.
  • Dorosły, który stale wątpi w siebie i ma problem z podejmowaniem decyzji – to dziecko, u którego stale podważano jego samodzielność i poczucie wartości.
  • Dorosły, który potrzebuje ciągłego zapewniania i uspokajania, żeby mieć poczucie wartości i bezpieczeństwa – to dziecko, które było często poprawiane, krytykowane, które czuło się niewystarczające.
  • Dorosły, który ukrywa, tłumi lub udaje emocje przed innymi – to dziecko, które było osądzane i bało się być „za bardzo” (zbyt głośne, zbyt płaczliwe, zbyt emocjonalne).
  • Dorosły, który oszukuje i zdradza – to dziecko, które próbowało uciec od emocjonalnego dyskomfortu i znaleźć pocieszenie za wszelką cenę.
  • Dorosły, który unika pewnych miejsc lub sytuacji – to dziecko, które często było zostawione samo sobie, bezsilne, lub dziecko, które dorastało z silnie lękowym rodzicem.
  • Dorosły nadmiernie kontrolujący – to dziecko, które doświadczyło lub było świadkiem nadużyć i dorastało w niestabilnym, nieprzewidywalnym środowisku.
  • Dorosły, który zbyt dużo opowiada o sobie – to dziecko, którego nikt nie słuchał.
  • Dorosły, który jest emocjonalnie zimny, zdystansowany, niedostępny – to dziecko, które było świadkiem nierozwiązanych rodzinnych konfliktów, któremu brakowało przytulania i okazywania uczuć lub które doświadczyło straty ukochanej osoby.
  • Dorosły, który najlepiej działa w ekstremalnym stresie – to dziecko, które dorastało w nieprzewidywalnym, chaotycznym środowisku, nauczone, że wartość człowieka zależy od jego osiągnięć, wydajności, dokonań i wyników.
  • Dorosły z obsesją na punkcie wyglądu, kalorii, ćwiczeń – to dziecko, które doświadczyło znęcania się lub było silnie i stale krytykowane.
  • Dorosły, który sabotuje sam siebie (prokrastynację, odrzucanie okazji, perfekcjonizm, wewnętrzna samokrytyka, używki, odtrącanie ludzi, zadowalanie się czymkolwiek) – to dziecko, które desperacko próbuje przewidzieć, co się stanie, żeby zdobyć iluzję kontroli nad swoim losem.